PEWNEGO DNIA MÓJ KOLEGA GRZESIEK ZAMÓWIŁ PIZZĘ, ZJADŁ JĄ NA BALKONIE PO CZYM, JAK TO MIAŁ W ZWYCZAJU, WZIĄŁ POTĘŻNY ZAMACH I POZOSTAŁE PO NIEJ PUDEŁKO POSŁAŁ PRZED SIEBIE W POWIETRZE ZE SWOJEGO SIÓDMEGO PIĘTRA...
Sześć pięter niżej stał wtedy na swoim balkonie jego serdeczny kumpel Jasiek, delektując się poobiednim papierosem. Opowiadał potem o zbliżającym się do niego z ogromną prędkością pudełku po pizzy i solidnym uderzeniu w nos...
Że niby te pudełko puste poleciało wbrew logice prościutko na sam dół i do tego jeszcze pomimo swej wagi "uderzyło" człowieka w nos.Chyba za dużo science-fiction się naoglądałeś albo naczytałeś.W to drugie wątpie,chyba że to komiks
rzuciłem tak kiedyś deklem od wiadra, że poleciało wysoko wysoko, zatoczyło wielgachny okrąg i spadło gdzieś kilka ulic dalej, ciekawe czy wybiło jakieś okno, a może uderzyło kogoś w twarz.. nie spodziewałem się aż tak dobrej aerodynamiki po tym deklu ; /